| |
| Od czasu ostatniej notki moje życie zmieniło się o jakieś 180 stopni, jeśli nawet nie więcej ;) Fakt... było źle i było gorzej. Ale wreszcie wychodzę na prostą! Dzięki mojemu ex doceniłam moje życie jakieś milion razy. Bo kończąc ten "związek" wyświadczył mi wielką przysługę. Po pierwsze i najważniejsze nauczyłam się, że to co mam jest i tak lepsze niż to, co mogłoby być jeśli jeszcze coś się nie uda. A jak się nie uda to jutro będzie lepiej ;) Fakt są takie momenty, że przychodzi zwątpienie i zmęczenie samotnością, ale S. nauczył mnie, że to jest lepsze niż duszenie się w czymś, co Cię nie uszczęśliwia, a nawet wręcz przeciwnie. Wczorajsze "spotkanie" pokazało mi, że mam już to za sobą. Mogę rozpocząć nowy rozdział swojego życia. Rozdział, w którym mnie juz nie rusza co i z kim on robi. Fakt... mamy za sobą wspólną przeszłość, ale to, że widziałam go wczoraj z inną, a mnie to nie ruszyło 2 (znaczy się na pewno w jakiś sposób ruszyło, ale nie uniemożliwiło dobrej zabawy) znaczy, że mam to już za sobą. Wow! Dojrzewam! I czasem nawet sama siebie nie poznaję. A to dobrze, bo to znaczy, że może kiedyś przestanę być tą suką, którą jestem ;) Hehehe. Drogie Panie... Panowie (jeśli ktoś z Was czyta) cieszcie się tym co macie! I bądźcie szczęśliwi razem ze mną! :) | |
|
| Jednak samotność to mój najlepszy i jedyny przyjaciel. Nawet jeśli się kogoś kocha. Muszę wszystko poważnie przemyśleć. Póki nie jest za późno. - Mood:depressed
 - Music:cisza
| |
|
| Tak, tak ja żyję ;) Jest dobrze, mogłoby być lepiej, życie mi się zmieniło o jakieś 180 stopni! Ba! Nawet i więcej. Sesja mam nadzieję dobiega końca, przy 9 egzaminach jak na razie tylko jedna poprawka (w sobotę dojdzie druga :P), ale stwierdzam, że to i tak nieźle, bo to, co było najważniejsze zdałam - od tygodnia jestem PILOTEM WYCIECZEK ^^ A, że powinnam się uczyć to tylko chciałam poprosić o kliknięcie i jeśli tylko chcecie wsparcie akcji - posadźcie drzewko ;) | |
|
| No ten... No Szczęśliwego Nowego Roku (co by się nie działo i tak będzie lepszy niż mój :P) Bawcie się dobrze na swoich sylwestrach i chociaż przez chwilę pamiętajcie o tych, którzy nie mają możliwości bawić się tak dobrze jak Wy. Mnie czeka romantyczny wieczór z Tarkanem, może Kośćmi (jak mi się gdziekolwiek uruchomią), psem, lampką wina i przewodnikami. Jedyne zaproszenie, które dostałam jest w każdej chwili aktualne (ja wiem... Aliemu za to dziękować ^^), ale trzeba zrezygnować dla dobra wyższego, bo ja już nie wyrabiam i zaczynam mieć powolne załamanie nerwowe... A jak tak dalej pójdzie (bo telefon rzuciłam w kąt i wyłączyłam dźwięki) pewien pan obrazi się na amen, o ile jeszcze tego nie zrobił :( Heh... Trzeba będzie w poniedziałek zrobić spacer mimo braku czasu :( | |
|
| Ogarnia mnie co raz większa faza "nicmisięniechce", a góra książek rośnie co raz większa. Na dodatek jutro się wybieram do Krakowa na sightseeing ^^ Mądra Agnieszka, żeby się nie skompromitować na szczęście znalazła przewodnik po Krakowie w domu, coś poczytam i będę w stanie cokolwiek powiedzieć, bo tak to może być trudno przy pomysłach Aliego ^^. Na dodatek miejsce miała mieć pewna rozmowa, ale chyba to nie wypali, bo oczywiście zapomniałam o urodzinach ciotki i muszę się spieszyć do domu, bo jesteśmy zaproszeni na partyyy. Ale skoro przyszły jej urodziny to znaczy, że koniec roku za pasem. I w tym roku wyjątkowo stwierdzam, że to był udany rok! No bo mam tyle wspomnień.... wolontariat w Zakopcu, spotkania z Basanti, ludzie, których tam poznałam, wyjazd do Egiptu, działalność w ESN (to dopiero początek i liczę na jeszcze więcej pięknych wspomnień!). Wszystko, nawet to, co bolesne z tym związane dało mi dobrą lekcję życia, nauczyło mnie kilku rzeczy i dało mnóstwo radości. Więc tym, którzy byli ze mną przez ten zeszły rok... DZIĘKUJĘ! Oby następne lata były tak dobre jak ten! | |
|
| Uwaga, uwaga... ja żyję ^^ Tylko jestem tak zajęta, że choćbym się starała to nawet nie mam o czym pisać... Popadłam w taką rutynę zajęcia-dom-spanie-nauka-zajęcia-tańce-nauka-zajęcia-ESN-kurs... i tak biegam od jednego do drugiego miejsca, a ludzie tylko pytają co się ze mną dzieje, bo ja ciągle gdzieś biegnę... Ale jednak pewne przystanki w życiu, gdy okazuje się, że ktoś o Tobie pamięta dają życiową lekcję i... przynoszą ciekawe nowiny. Bo stwierdzam, że jednak przede mną nic się nie ukryje, choćby ktoś się bardzo starał... Ale teraz muszę się poważnie zastanowić, co z tą wiedzą zrobić i czy ją wykorzystać... Kurcze idą święta, a ja zagrzebana w górze książek jestem. A na dodatek dochodzi do tego sprzątanie, choinka, prezenty, referaty, egzaminy i nie wiem w co wsadzić ręce... Siedzę po nocach i zasypiam nad książkami zamiast wiedzę przyswajać. Dręczą mnie myśli, problemy, dylematy... I już powoli nie wiem co zrobić, żeby raz, jeden jedyny porządnie się wyspać... Cóż bywa. Jak to wszystkim mówię wyśpię się w Wielkanoc.. I w ogóle wszystkim jasno muszę powtarzać - NIE, nie mam chłopaka. Bo czy tylko to ma oznaczać brak czasu? (ostatnio wszechobecne w moim życiu pytanie...) No i muszę pamiętać, że ktoś mnie bardzo lubi xD LoL to jednak było wydarzenie i wyznanie tego roku... Człowiek by się nie spodziewał!
Ech... czasami jak tak myślę (a jak to pewien Pan powtarza ja za dużo myślę) stwierdzam, że przydałaby mi się rozmowa z jedną, konkretną osobą... ale jej nie będzie... nawet jeśli bym chciała, bo to akurat zamknięty rozdział w życiu. I ogólnie to.... radujcie się, skoro ja nawet na to czasu nie mam ;) | |
|
| Cholera jasna... Zjada mnie stres, wkurzają mnie ludzie, wszystko mnie boli, a nawet ludzie, co mnie rzadko widują mówią, że nie najlepiej wyglądam. Przez ten kurs totalnie nie mam czasu dla siebie, o innych nie wspominając. Obiecałam sobie w niedzielę, po całym tygodniu stresu i irytacji zrobię sobie luźniejszy tydzień, że sobie odpuszczę... A znowu przestałam chodzić na karne :( Buuuu mam dość tego mojego niechodzenia, bo coś czuję, że zawalę sesję, ale przy moim samopoczuciu nie powinnam opuszczać moich czterech pustych ścian poza wyjściami towarzyskimi, których od dawna mi brakuje. Heh... mam dość psychicznie i fizycznie, bo spanie po 4-5 godzin na dłuższą metę jest męczące. Na dodatek niektórzy faceci mnie zaczynają wkurzać, bo jak nikt o mnie nie pamiętał to nagle sobie wszyscy masowo o mnie przypomnieli. Coś czuję tutaj spisek... Może mam paranoję, ale i tak nie znajduję innego wytłumaczenia. Mam dość! Chcę wakacji, a nawet na tygodniowy wyjazd w góry mi nie wolno :( Wrrrr Ale zakupy zdecydowanie poprawiają mi humor ♥ Byle do Wielkanocy! | |
|
| No i doszło do tego, że przez głupią wiadomość nabawiłam się mega zgagi! Wrrr zła dziś jestem jak nie wiem, doszło do tego, że wyłączyłam telefon, bo pewnemu panu się nagle o mnie przypomniało. I gdyby nie dzisiejsze newsy i zmiany, które powodują, że muszę połowę tego, co miałam robić od nowa to może i bym z nim porozmawiała... I moje plany, żeby iść na Seksmisję, żeby iść na Andrzejki... poszły się bujać! :( Nie wiem w co wsadzić ręce, ale co się dotknę rzeczy kursowych to się słabo człowiekowi i źle robi, więc idzie to STRASZNIE opornie :( Błagam zabijcie mnie! A jak ktoś będzie chciał robić ten kurs w tym samym biurze będę pierwsza, która to odradzi! Ot co! Taką praktykę to ja mogę mieć w Krakowie, a nie jechać do Kasinki Małej do schroniska, żeby tam siedzieć prawie 24 godziny zamiast zwiedzania! Ot co! | |
|
| ...że w sobotni wieczór (dokładniej ok. 21.30) sąsiad za ścianą tłucze kotlety? Lub wali w ścianę młotkiem? Trudne to do określenia, ale STRASZNIE irytuje... a po mojej prawie bezsennej nocy (przez Aliego ciągle myślę o jego propozycji + stres związany z kursem) o tej godzinie marzę, żeby położyć się spać, bo jutro trzeba wstać przed 7, bo.... idę zwiedzać Kraków xD LoL, będzie śmiechowo, ale damy radę ^^ Ogólnie na kursie jest ciężko i stresująco, ale ludzie są fajni... przerażają prowadzący, ale damy radę. Ale zmęczenie daje mi w kość, bo jednego maila piszę... od jakieś 14, zdążyłam prawie przysnąć, obejrzeć film... wszystko, żeby mieć chociaż wrażenie, że się odpoczywa...i nic nie działa... trzeba po prostu odpisać i zacząć się modlić, żeby za ścianą zapanowała cisza.... | |
|
| Aaaaa! :D Moje życie z jednej telenoweli przeradza się w kolejną ^^ Bo dawno tak nie zaszalałam i mi z tym wyjątkowo dobrze... musiałam odreagować pewne wydarzenia ostatnich dni (teraz przez to będę zadawała sobie pytanie "Ale z dziewczyną Tajdara?!"). Nie no ogólnie jest pozytywnie... szczególnie jak przychodzi co do czego i spotykasz tych ludzi i oboje wiecie, że można sobie pozwolić na gest serdeczności w postaci uśmiechu. Bo ostatnio bardzo go doceniam, a właśnie się przekonałam, że on potrafi zdziałać cuda... I bycie grzeczną dziewczynką również ^^ Oj moi chłopcy potrafią zaskoczyć... I to nie tyle koneksjami (ale z NIM?!), ale pomysłami i nagłymi oświadczeniami typu "zerwałem ze swoją dziewczyną" (taaa a 2 tygodnie temu tak bardzo ją kochał xD). Ojej, ojej, ojej... oni są szaleni ^^ Bo zaczynam stwierdzać, że faceci to gorzej niż baby... a mówi się, że to kobieta zmienną jest... A co się w najbliższym czasie będzie działo to ja nawet nie chcę myśleć ^^ ESN - bój się, nadchodzę :D | |
|
|